Używamy plików cookies, w celu ułatwienia nawigacji, opracowania statystyk, dostosowania serwisu do preferencji użytkownika oraz przy współpracy z serwisami zewnętrznymi takimi jak Google, Facebook i Twitter. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie. Więcej informacji o plikach cookies znajduje się tutaj oraz w naszej polityce cookies. Zamknij

Sycylia - 2013
Galeria zdjęć
Mapa

Weekend majowy to czas niepewnej pogody. W tym roku w Krakowie lało przeokropnie a temperatura zachęcała najwyżej do siedzenia pod kocem przy kominku. Pomysł wyjazdu na ciepłą Sycylię wypalił więc idealnie!

"Co robimy w długi weekend?" - to pytanie jak bumerang odbijało się od nas obojga od dłuższego czasu. Będzie pogoda, czy będzie padać? Ciepło czy zimno?

W końcu dywagacje postanowiliśmy przerwać kupując bilet tam, gdzie piękna pogoda jest prawie gwarantowana - na Sycylię.

Wyspa na południu Włoch to wspaniały wybór z kilku powodów: po pierwsze, latają tam tanie linie lotnicze z Krakowa, możemy więc dostać się tam za grosze i to szybko. Po drugie, na Sycylii jest masa zabytków z okresu starożytności - dla nas bomba! Po trzecie - Włosi mają wspaniałą kuchnię i pyszną kawę. A po czwarte - maj to okres przed głównym sezonem turystycznym, ceny więc zachęcają do odwiedzin.

Decyzja zapadła szybko i już po niecałych trzech godzinach byliśmy na miejscu. Wypożyczyliśmy samochód za 11 euro (!) dziennie i pognaliśmy w rajd dookoła słonecznej wyspy.

W ciepły wtorkowy wieczór samolot wylądował w Trapani. Wkrótce potem, po załatwieniu wszystkich formalności związanych z wynajmem pięknego jeździdełka, skierowaliśmy się na starówkę pięknego portowego miasteczka. Jako, że było już na prawdę późno, po wspaniałej kolacji poszliśmy spać, bo na drugi dzień rano, mieliśmy w planie wyruszyć na podbój wspaniałej wyspy.

We środę, wczesnym rankiem, z Trapani pojechaliśmy do Erice (czy też Eryksu, jak woleliby starożytni) - prastarej, kamiennej osady położonej na szczycie 750-metrowej góry. Nacieszywszy wzrok i aparat fotograficzny wspaniałym widokiem, pojechaliśmy dalej na wschód, wzdłuż północnego wybrzeża wyspy - do Segesty.

Położona zaledwie kilometr od głównej autostrady, starożytna miejscowość zachwyca monumentalną świątynią budowaną na planie doryckiego peripterosu. Jest tu też starożytny teatr, choć nie wygląda aż tak spektakularnie, jak gigantyczne miejsce kultu.

Jeszcze tylko sto kilkadziesiąt kilometrów i dojeżdżamy do Monreale - miejscowości będącej w obecnie dzielnicą Palermo, w której znajduje się monumentalna katedra z XII wieku. Zwiedzanie, fotografie, kawa i... nie, kawy nie piejmy, bo musimy szybko uciekać przed policją już zabierającą się do wypisywania mandatu za parkowanie!

Jedziemy więc do centrum Palermo - zakończyć dzień w stolicy Sycylii.

Miasto okazuje się piękne, ale jednocześnie smutne i opuszczone. Podobnie jak w innych miejscach Sycylii, domy, sklepy i kościoły są tu porzucone i zaniedbane. Nieruchomości wystawione na sprzedaż, okna zabite dechami a stare miasto zrujnowane. Smutny to widok, ale tak jak starożytne ruiny, przypomina dawną maksymę: sic transit gloria mundi.

Jedno duże miasto to dość jak na nasze wiocholubne serca, jedziemy więc dalej, na wschodnie wybrzeże Sycylii, do pięknej Taorminy. Stamtąd dzień później wybieramy się na Etnę, potem do Syrakuz i dalej wgłąb lądu - do Piazza Armerina, w pobliżu której stoi zachwycająca swoim rozmachem starożytna willa potężnego rzymskiego sybaryty - Villa romana del Casale.

Kolejny dzień spędzamy na zwiedzaniu wspaniałego Agrigento na wzgórzach którego znajduje się imponująca świątynia Hery oraz starożytnego Selinuntu - jednej z najważnejszych greckich kolonii na Sycylii. Jeszcze tylko parę fotek i zataczając wielkie koło kończymy naszą podróż tam, skąd wyruszyliśmy - w Trapani.

Tekst: Paweł Zgrzebnicki